Napisałem dziś na stronie Radia TOK FM prowokacyjny tekst wzywający mężczyzn do oddania Polski kobietom. Wpis odniósł sukces, trafił na główną stronę portalu. Ciekawe były na niego reakcje. Nazwano mnie oszołomem. „Taka ci Polska niemiła?” - pytano. Wiele było głosów, że tego tekstu nie mógł napisać mężczyzna. „Jakaś nawiedzona feministka podszyła się pod mężczyznę (…) myśląc, że my mężczyźni damy się na to nabrać. Gratuluję pomysłu nawet, jeśli był prymitywny” - przeczytałem w komentarzach. Radzono mi też, żebym się ogarnął, bo w przeciwnym razie czeka mnie zagłada. No cóż… Feminiści nie mają łatwo…
Wszystkie komentarze można przeczytać TUTAJ.
A to mój tekst:
Dość mężczyzn!
Są wszędzie. W korporacjach, za ołtarzami, na mównicach, przy korytach… I co z tego wynika? Nic. A, przepraszam! Orlikami nasrane po całym kraju.
Edukacja - kuleje. O służbie zdrowia nawet nie wspomnę - tu, mam wrażenie, doszło już do amputacji kończyn. Brakuje żłobków i przedszkoli. Kobiety zarabiają ok. 20% mniej niż mężczyźni na tych samych stanowiskach. Pociągi - sami państwo wiecie - stare, brudne, śmierdzące. Jak jest gorąco, to się spóźniają i - oczywiście - nie można uchylić okna, bo wszystkie zablokowane. Jak pada śnieg też się spóźniają, ale za to nie domykają się drzwi, więc pasażerowie muszą siedzieć w futrach - grozi zamarznięciem. Nie finansuje się ani antykoncepcji, ani in vitro. Problemy są też ze znalezieniem pracy.
O przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie całkowicie się zapomina. 90% ofiar przemocy to kobiety i dzieci. Tu wrzucę kamyczek do mojego, lokalnego ogródka. Choć nowelizacja Ustawy o przeciwdziałaniu w rodzinie działa już sporo ponad rok, to w dwóch gminach Ziemi Jarocińskiej (na pięć) nadal nie działają interdyscyplinarne komisje „antyprzemocowe”. W pierwszej komisję powołano niedawno, nie wiadomo, jaki jest jej skład i kiedy dojdzie do pierwszego zebrania. Co odpowiedziała mi szefowa ośrodka pomocy społecznej w Żerkowie (powiat jarociński), gdy zapytałem, kiedy dokładnie powołano komisję? - Nie wiem dokładnie, bo nie jestem w temacie - odpowiedziała, jakby nic się nie stało. (W tej samej gminie nie zatrudniono też żadnego asystenta rodziny, bo jak stwierdził burmistrz, nie ma takiej potrzeby.) Z kolei w gminie Jaraczewo (ten sam powiat) wójt na moje pytanie, czy w jego gminie występuje problem przemocy domowej, odpowiada rezolutnie, że „jest to bardzo prawdopodobne”. Zapewne dlatego komisji wciąż nie powołano.
Problemów, które codziennie nas (nie tylko kobiety) dotykają jest znacznie więcej. Mam wrażenie, że takim problemem są też mężczyźni, którzy zawłaszczyli kraj, zawłaszczyli najważniejsze stanowiska, a nawet język! Wyśmiewają psycholożki, ministry/ministerki, filolożki, marszałkinie, feministki… Wyśmiewają po prostu kobiety.
Sami nie oferują niczego w zamian. Codziennością są więc: niekompetencja, układy, lenistwo (także umysłowe), chamstwo, prostactwo, infantylizm, nieuczciwość, ignorancja… I długo by tak można dalej wymieniać.
Z okazji Dnia Kobiet, jako facet, apeluję: Mężczyźni! Oddajcie Polskę kobietom!
Od lat nie usłyszałem z ust żadnego z ministrów edukacji sensownego pomysłu na polską oświatę. I trudno się temu dziwić - kolejne rządy traktują te działkę po macoszemu, zsyłając do resortów miernych bezideowców. I co smutniejsze - bezideowczynie.
No więc zacząłem się zastanawiać, co ja bym zmienił w systemie edukacji, gdybym oczywiście miał taką szansę. Dużo czasu mi to nie zajęło, ale sądzę, że przynajmniej kilka problemów można by rozwiązać dzięki moim pomysłom. (Niech żyje skromność!)
- 1. Zakaz dzielenia uczniów na lekcjach WF-u ze względu na płeć. Grupy dzielone byłyby ze względu na zainteresowania (np. piłka nożna, koszykówka, lekkoatletyka, siatkówka etc.).
- 2. Możliwość wybierania przez uczniów innej aktywności sportowej niż szkolne lekcje. Uczniowie - powiedzmy od czwartej klasy szkoły podstawowej - mogliby, zamiast 2 godzin tygodniowo w szkole, wybrać zajęcia na basenie, w siłowni, aerobik, karate, judo, gimnastykę artystyczną, taniec itd. Oczywiście wszystko dostosowane do wieku uczniów. Pewnie część wuefistów straciłaby pracę, ale zaoszczędzone pieniądze rozdysponowano by na zajęcia zastępcze. Wiem, że kłopotliwe byłoby zorganizowanie uczniom tych zajęć, ale nie ma rzeczy niemożliwych.
- 3. Każdy nowy podręcznik musiałby uzyskać akceptację czegoś w stylu „komisji różnorodności”, która sprawdzałaby, czy materiały dydaktyczne promują różnorodność oraz czy nie powielają szkodliwych stereotypów. Dostępne już na rynku podręczniki miałyby 5 lat na dostosowanie się do nowych reguł.
- 4. Lekcje religii powinny odbywać się poza szkołą i nie powinno finansować ich państwo.
- 5. Wychowanie do życia w rodzinie powinno zostać zastąpione rzetelną edukacją seksualną (o tym można by napisać książkę).
- 6. Zamiast 12 - 13 lat nauczania religii (po 2 godziny w tygodniu) zaproponowałbym - powiedzmy - rok etyki w gimnazjum oraz dwa lata w szkole ponadgimnazjalnej.
- 7. Likwidacja w szkołach ponadgimnazjalnych przysposobienia obronnego. Zamiast niego organizacja lekcji pierwszej pomocy (rok w szkole podstawowej, rok w gimnazjum i rok w szkole ponadgimnazjalnej).
- 8. Zamiast szkolnych pedagogów - psycholog w każdej szkole. Jego obowiązkiem byłoby organizowanie co najmniej raz w roku szkolnym warsztatów dla każdej klasy. Przykładowa tematyka: asertywność, prawa człowieka, radzenie sobie ze stresem i agresją, przeciwdziałanie przemocy (także w rodzinie), przeciwdziałanie uzależnieniom, warsztaty antyhomofobiczne czy antyrasistowskie, dyskryminacja kobiet etc.)
- 9. Powołanie Rzecznika Praw Ucznia i Rodzica. Sam pamiętam, jak w szkołach nagminnie łamie się prawa uczniów.
Nie poruszyłem jeszcze choćby kwestii gimnazjów czy wymagań edukacyjnych i programów różnych przedmiotów, a do tego też mam zastrzeżenia. No i trzeba by coś zrobić z Kartą Nauczyciela. Jak widać sporo rzeczy wymaga zmian, o wielu nawet nie wspomniałem. Tylko idealistów chyba wielu nie mamy.
Rozważałem dziś, czy w ogóle iść na wybory burmistrza Jarocina. Główną przyczyną mojego wahania - nie ma co ukrywać - była niska temperatura. Ostatecznie oczywiście poszedłem. Nie jesteśmy na szczęście Koreą Północną, gdzie wsadza się ludzi do więzienia za to, że nie rozpaczali po śmierci dyktatora, i gdzie morduje się obywateli, którzy złamali 100-dniowy, żałobny zakaz korzystania z telefonów komórkowych. Po to mamy w Polsce wolność słowa i demokrację, by z nich korzystać.
Nie ukrywam, że bardzo chciałem w tych wyborach zagłosować na Mikołaja Kostkę. Niestety nie mogłem. Dlaczego? Oto kilka powodów:
- Założone przez niego stowarzyszenie „Uczciwy Jarocin” na czele z osobami o nie do końca jasnej przeszłości.
- Lekceważenie ludzi młodych, którzy jeszcze w 2011 zgłaszali się, by pomóc SLD, ale - jak się okazało - jedyną formą pomocy, której oczekiwano było powieszenie u siebie baneru wyborczego.
- Opieszałość w działaniu - w tym choćby zbieranie podpisów w sprawie odwołania burmistrza Jarocina po roku od jego skazania i na moment przed tym, jak złożył rezygnację.
- Rozdawanie chińskich choinek.
- Dość żenująca piosenka wyborcza w rytmie disco polo.
- Brak czasu na organizowanie konferencji programowych (sic!).
Oczywiście w kampanii Kostki były też pozytywne elementy (np. liczne rozmowy z wyborcami, które odbywały się mimo okropnych mrozów), ale - moim zdaniem - w ostatecznym rozrachunku przeważyła bylejakość.
Dlatego moja karta do głosowania tym razem wyglądała tak: