niedziela, 5 czerwca 2011

Donieść na sąsiadów?

Moi sąsiedzi regularnie spalają w piecu śmieci, co kończy się smrodem na całej ulicy. Robią to zawsze w niedzielę - ciekawe, dlaczego... Zastanawiam się, czy nie zgłosić tego jarocińskiej straży miejskiej...


Dziś zrobiłem zdjęcie dymu, choć nie był tak duży, jak np. tydzień temu. Za to śmierdziało tak samo.


Zagłosujcie w sondzie (znajduje się po lewej stronie), czy powinienem to zgłosić strażnikom municypalnym.









Blogger Wykop Śledzik Gwar.pl Mixx DesignFloat Buzz It StumbleUpon Digg! Delicious BlinkList Yahoo! Buzz Furl Technorati Simpy Spurl Reddit Google Bookmarks Twitter FaceBook email this

czwartek, 2 czerwca 2011

Będę dawcą szpiku!


Dziś zadzwonili do mnie z Poltransplantu. Będę dawcą szpiku! I strasznie się z tego powodu cieszę!

Jako potencjalny dawca zgłosiłem się 12 grudnia 2010 roku. Pobrano mi krew, zbadano. Kilka miesięcy później dostałem wiadomość o wpisaniu mnie do centralnego rejestru niespokrewnionych dawców szpiku. Od tamtej pory czekałem na telefon. Dzwonił dwukrotnie, ale - niestety - za każdym razem musiałem odmówić. Brałem leki, które uniemożliwiały oddanie szpiku. Sytuacja co najmniej niezręczna. Za drugim razem pani z Poltransplantu zasugerowała, że skoro nie chcę być dawcą, to mogą mnie wykreślić i po problemie. A ja przecież chciałem...

Dziś o godz. 13.29 telefon w sprawie szpiku zadzwonił po raz trzeci. Za 2,5 tygodnia jadę do Poznania oddać szpik. Jestem strasznie podekscytowany.

Jak wynika ze statystyk, w ciągu 10 lat od rejestracji zaledwie 5% osób zostaję dawcą. Sukcesem kończy się 40%-80% przeszczepów. Mam nadzieję, że ten się uda!

Zachęcam wszystkich do rejestrowania się jako potencjalny dawca/dawczyni szpiku.

Szczegóły tu:
Fundacja Urszuli Jaworskiej





Blogger Wykop Śledzik Gwar.pl Mixx DesignFloat Buzz It StumbleUpon Digg! Delicious BlinkList Yahoo! Buzz Furl Technorati Simpy Spurl Reddit Google Bookmarks Twitter FaceBook email this

sobota, 21 maja 2011

Ja - drugi Maradona...

Pogoda jest cudowna. W sam raz na grę w piłkę nożną. I właśnie rozgrywany za moim oknem mecz skłonił mnie do refleksji. Przerywam więc na chwilę czytanie książki „Ta straszna Środa?” (polecam!), by wyrzucić z siebie kilka przemyśleń.


Dlaczego wiele kobiet i niewielu mężczyzna nie ma pojęcia o piłce nożnej (co bywa zresztą powodem żartów)? Powód wydaje się banalny.


W patriarchalnym społeczeństwie nie pozwala się dziewczynkom grać w piłkę nożną, może poza incydentalnymi sytuacjami na podwórkach. W szkole - nigdy! Od chłopców oczekuje się natomiast, że wyrosną na drugiego Owena, Zidane czy Maradonę. Już od pierwszej klasy podstawówki uczniów na lekcjach wychowania fizycznego dzieli się wg płci. Chłopcy gonią za piłką, dziewczęta grają w „dwa ognie”.


Doskonale pamiętam, jak nienawidziłem piłki nożnej. O ile w klasach I-III graliśmy w nią dość rzadko, o tyle potem - często, za często. Po pierwszej z takich lekcji wróciłem do domu załamany, ale z postanowieniem, że będę oglądał w telewizji wszystkie mecze i, jak na prawdziwego mężczyznę - czwartoklasistę przystało, nauczę się wszystkich zasad. Obejrzałem godzinę meczu i wyłączyłem telewizor. Uważałem, że piłka nożna jest durna. Na lekcjach do drużyny wybierany byłem zawsze jako ostatni. Nie miałem zielonego pojęcia, co robić na boisku. Udawałem więc, że robię cokolwiek... Kiedyś koledzy mi poradzili, że jak piłka zbliża się w stronę naszej bramki, to mam ją wykopną za boisko. (Do dziś nie wiem, dlaczego. I do dziś nie wiem, na jakiej pozycji „grałem” - mam wrażenie, że byłem trzecim słupkiem bramki.) Poczułem nagły przypływ wiary w siebie i skupiałem się, by wybijać piłkę za boisko. Mojej pozycji w klasie to nie poprawiło. Dalej nie wiedziałem, o co chodzi. Robiłem więc wszystko, żeby nie chodzić na WF. A to zapomniałem stroju, a to podrobiłem sobie zwolnienie...


Tym sposobem nabawiłem się fobii. Paniczny lęk przed WF-em długo nie dawał mi spokoju i chyba nigdy się nie skończył.


A pomyśleć, że wystarczyłoby podzielić klasę (lub dwie) na grupy. Jednak nie ze względu na płeć, ale na rodzaj gry. Jedni graliby w piłkę nożną, inni w dwa ognie, a trzecia grupa mogłaby np. biegać. Wydawać by się mogło, że szkoła powinna być ostatnim miejscem, gdzie uczniów dzieli się nie za względu na zainteresowania i umiejętności, ale na płeć. A jednak... Na miejsce ułomnego mnie znalazłoby się pewnie przynajmniej kilka dziewczyn, które chętnie dołączyłyby do gry w „nogę”.


Pisząc to, obudziło się we mnie sporo negatywnych emocji i jedno pytanie: Kiedy w końcu szkoły będą przyjazne uczniom, a nie nauczycielom?




Blogger Wykop Śledzik Gwar.pl Mixx DesignFloat Buzz It StumbleUpon Digg! Delicious BlinkList Yahoo! Buzz Furl Technorati Simpy Spurl Reddit Google Bookmarks Twitter FaceBook email this

niedziela, 1 maja 2011

Holy fuckers? Holy crap!

W związku z beatyfikacją, dziś wrzucam kilka zdjęć :) Oczywiście, żeby nie było niedomówień - nie jestem jej przeciwny. Każda organizacja może w dowolny sposób wyróżniać swoich członków :) 

Moja śliczna koszulka! Designed by me :D

Gdyby były wątpliwości: okno mojej mamy pierwsze z lewej :)