Okazało się, że w Poznaniu nie mają miejsca, więc pobranie szpiku odbędzie się we Wrocławiu. Wczoraj pojechałem tam z samego rana. Musiałem wstać o 5.00 i spędzić w pociągu 3 godziny (w jedną stronę!).
- Dzień dobry, miałem się zgłosić na szczegółowe badania. Mam być dawcą szpiku - powiedziałem na miejscu.
- Ooo! Jak fajnie! Znaleźli panu biorcę - ucieszyła się pielęgniarka. Druga zadzwoniła do lekarki, by zapytać, jakie dokładnie badania trzeba mi wykonać. - Aha, czyli wszystkie, wszystkie, wszystkie, wszystkie... - potwierdziła do słuchawki.
- Trochę tego będzie - zapewniła mnie po chwili.
- Tak, słyszałem: „wszystkie, wszystkie, wszystkie” - zażartowałem.
Ale nie było tak źle. W rejestracji dostałem plik skierowań na badania, z nim wróciłem do pielęgniarek. Krew pobrana do 10 probówek, RTG klatki piersiowej, EKG, ciśnienie, sprawdzenie węzłów chłonnych... Potem jeszcze rozmowa z lekarką, która szczegółowo wyjaśniła, jak będzie wyglądało pobranie szpiku. 2,5 godziny później mogłem wracać do domu.
Wyniki badań mają być w czwartek. Jeśli wszystko będzie w porządku, to 20 i 21 pobiorą mi szpik z krwi obwodowej.
A dziś rano zadzwoniła do mnie pani z Poltransplantu. Powiedziała, że telewizja robi taki serial i spytała, czy mogliby mnie nagrać, jak oddaję szpik, zrobiliby ze mną wywiad, powiedziałbym, że oddanie szpiku to nic strasznego. Zgodziłem się.
Reżyser serialu zadzwonił do mnie wieczorem. Pytał, dlaczego się zgłosiłem, czy ktoś w mojej rodzinie chorował na raka.
- Nikt nie chorował. Zgłosiłem się, bo miałem nadzieję, że to może komuś pomóc.
- Ale jakieś osobiste motywy panem kierowały?
- Nie. W gimnazjum moja koleżanka zmarła na białaczkę, ale to nie miało wpływu na moją decyzję. Po prostu się zgłosiłem. Kiedy zadzwonili do mnie pierwszy raz - musiałem odmówić, bo brałem leki. Bałem się, że telefon już nie zadzwoni. Ale zadzwonił. Jestem strasznie podekscytowany i cieszę się, że będę mógł komuś pomóc.
- Aha. A ktoś z panem będzie podczas zabiegu? - dopytuje reżyser.
- A kto ma być?
- Jakaś osoba bliska sercu...
- To jest tylko pobranie szpiku, tu nie potrzeba tysiąca osób, żeby mnie wspierały - komunikuję. Prawie parsknąłem śmiechem - osoba bliska sercu...
Reżyser wycofuje się. Że jeszcze nie zaczęli produkcji, że jest jedna ekipa i nie wiadomo, czy będzie we Wrocławiu... Ale mamy być w kontakcie.

