![]() |
| We wtorek we Wrocławiu oddaję szpik - jak widać przygotowania trwają :) Oprócz tego piję wapń, biorę potas, kwas foliowy, witaminy B, A, E, żelazo etc. :)) |
O wszystkim, co mnie interesuje, irytuje, wkurza i zastanawia... Jarocin - Polska - Świat. Codzienność.
sobota, 18 czerwca 2011
Przygotowania trwają
niedziela, 12 czerwca 2011
Grabaż(e) Jarocina
Gdy zobaczyłem listę festiwalowych kapel na ten rok, odniosłem wrażenie, że Go Ahead kpi sobie z naszej inteligencji. Bo przecież prawie wszystko już było...
Mogę się tylko domyślać, jak wygląda losowanie kapel. Najpierw w Go Ahead wypisuje się na kartkach nazwy wszystkich zespołów, z którymi współpracuje agencja. Potem jej szef - Łukasz Minta - wyciąga po jednej, niczym magik króliki z kapelusza. Porównanie trafne, bo tak, jak wiemy, co wyciągnie iluzjonista, tak samo z kapelusza Minty nie wyskoczy nagle lew, tygrys czy Metallica. Raz jest Kazik, innym razem Tata Kazika, potem Kazik z Grabażem, Grabaż na Żywo, Martwy Grabaż, Grabaż w sosie słodko-kwaśnym, Grabaż w trumnie, Pidżama Grabaża, The Subways, Nosowska, Hey, Nosowska, Hey, znów The Subways... I jeszcze Pogrzeb Grabaża na dokładkę.
Agencja Go Ahead Grabażem „Jarocina”? W ten sposób można zrobić festiwal nawet w trzy miesiące.
Ale - ku mojemu zaskoczeniu - na Facebooku wszyscy posikani ze szczęścia, że taka superimpreza szykuje się w wakacje. Pozostaje mi tylko pogratulować agencji Go Ahead, że przy zerowym wysiłku osiąga wręcz fizjologiczne efekty u festiwalowiczów. O finansowych nie wspominając.
wtorek, 7 czerwca 2011
O tym, jak prawie zostałem gwiazdą serialu
Okazało się, że w Poznaniu nie mają miejsca, więc pobranie szpiku odbędzie się we Wrocławiu. Wczoraj pojechałem tam z samego rana. Musiałem wstać o 5.00 i spędzić w pociągu 3 godziny (w jedną stronę!).
- Dzień dobry, miałem się zgłosić na szczegółowe badania. Mam być dawcą szpiku - powiedziałem na miejscu.
- Ooo! Jak fajnie! Znaleźli panu biorcę - ucieszyła się pielęgniarka. Druga zadzwoniła do lekarki, by zapytać, jakie dokładnie badania trzeba mi wykonać. - Aha, czyli wszystkie, wszystkie, wszystkie, wszystkie... - potwierdziła do słuchawki.
- Trochę tego będzie - zapewniła mnie po chwili.
- Tak, słyszałem: „wszystkie, wszystkie, wszystkie” - zażartowałem.
Ale nie było tak źle. W rejestracji dostałem plik skierowań na badania, z nim wróciłem do pielęgniarek. Krew pobrana do 10 probówek, RTG klatki piersiowej, EKG, ciśnienie, sprawdzenie węzłów chłonnych... Potem jeszcze rozmowa z lekarką, która szczegółowo wyjaśniła, jak będzie wyglądało pobranie szpiku. 2,5 godziny później mogłem wracać do domu.
Wyniki badań mają być w czwartek. Jeśli wszystko będzie w porządku, to 20 i 21 pobiorą mi szpik z krwi obwodowej.
A dziś rano zadzwoniła do mnie pani z Poltransplantu. Powiedziała, że telewizja robi taki serial i spytała, czy mogliby mnie nagrać, jak oddaję szpik, zrobiliby ze mną wywiad, powiedziałbym, że oddanie szpiku to nic strasznego. Zgodziłem się.
Reżyser serialu zadzwonił do mnie wieczorem. Pytał, dlaczego się zgłosiłem, czy ktoś w mojej rodzinie chorował na raka.
- Nikt nie chorował. Zgłosiłem się, bo miałem nadzieję, że to może komuś pomóc.
- Ale jakieś osobiste motywy panem kierowały?
- Nie. W gimnazjum moja koleżanka zmarła na białaczkę, ale to nie miało wpływu na moją decyzję. Po prostu się zgłosiłem. Kiedy zadzwonili do mnie pierwszy raz - musiałem odmówić, bo brałem leki. Bałem się, że telefon już nie zadzwoni. Ale zadzwonił. Jestem strasznie podekscytowany i cieszę się, że będę mógł komuś pomóc.
- Aha. A ktoś z panem będzie podczas zabiegu? - dopytuje reżyser.
- A kto ma być?
- Jakaś osoba bliska sercu...
- To jest tylko pobranie szpiku, tu nie potrzeba tysiąca osób, żeby mnie wspierały - komunikuję. Prawie parsknąłem śmiechem - osoba bliska sercu...
Reżyser wycofuje się. Że jeszcze nie zaczęli produkcji, że jest jedna ekipa i nie wiadomo, czy będzie we Wrocławiu... Ale mamy być w kontakcie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
